• asseverate
    DEFINITION: (verb) State categorically. SYNONYMS: assert, maintain. USAGE: They descended, passing the man with the pail, who again asseverated that he had let no intruder pass. Discuss […]
Check how the word is used

książki, których nie ma

Są takie książki, które chciałbym przeczytać ale nie mogę. Najczęściej przyczyną jest brak czasu, rzadziej to, że książki nie ma w księgarniach albo jest zbyt droga. Czasami okazuje się jednak, że takie książki po prostu nie istnieją.

Albo raczej – nie istnieją w wirtualnym wszechświecie bazy danych, który z naszym uniwersum łączy laserowy promień czytnika kodów kreskowych podpiętego do kasy fiskalnej w Warszawskim Empiku (konkrenie w Megastore na Marszałkowskiej)

ButlerianJihadCoverNa trzecim piętrze, tuż obok stolików Szkoły języków obcych w na półkach Fantasy & Science Fiction stoją książki z cyklu “Dune” Franka Herberta oraz tomu rozbudowujące cykl pióra Kevina J. Andresona i Briana Herberta.  Mniej więcej pół roku temu miałem ochotę kupić 2 z nich “Butlerian Jihad” i “Machine Crusade” (3-ciej  części – Battle of Corrin – nie było także na półce). Nie udało się – po kilku(nastu) minutach oczekiwania przy kasie dowiedziałem się, że “jest jakiś błąd i tych książek nie ma w systemie”.

Zapomniałem o wszystkim – do dzisiaj. Książki nadal stoją na półce (już w nieco innym miejscu po kolejnym empikowym przemeblowaniu). Wziąłem na próbę, nie czekałem tym razem na sprawdzenie na trzech kasach i trzech czytnikach. Po pierwszej nieudanej próbie powiedziałem sprzedawcy w czym rzecz i podziękowałem za zakupy.

ps. książki na całe szczęście istnieją w równoległym wszechświecie American Bookstore.

Pretty goof – czyli tłumacz do wynajęcia

Obejrzałem właśnie film – staroć – 2005 – ale nie znałem wcześniej.

pretty man

Tytuł jakby skądś znany “Pretty Man – Czyli chłopak do wynajęcia”. I nie byłoby w tym nic gorszącego gdyby nie drobnostka. Oryginalny tytuł filmu to: “Wedding Date”. I nic nie pomoże fakt, że – jak podaje filmweb – alternatywny tytuł to “Chłopak do wynajęcia” –  po prostu.

od dawna (tu od 2005) polscy spece od marketingu wiedzą, że u nas nie sprzedaje się nowości. Nie ma miejsca na coś, czego nie było wcześniej – wszystko musi być “kolejnym dziełem autora bestsellerowej powieści”, “genialnym następcą Harrego P…”, “polskim Jamesem Bondem (w spódnicy)” itd. itp.

Całe szczęcie, że nazywam się Krzysztof Wierzbicki i moje imię i nazwisko “tłumaczenie: Krzysztof Wierzbicki” słychać w co trzecim amerykańskim serialu na Polsacie :)

pozdrawiam,
imiennik znanego tłumacza serialowego
Krzysztof Wierzbicki