licencjat
Co prawda studenckie życie zaczynałem w Instytucie Anglistyki UW, ale niedługo potem musiałem przenieść się do rodzinnych Siedlec, gdzie, dzięki uprzejmości władz wydziału mogłem uczyć się dalej w działającym pod opieką dydaktyczną Instytutu – Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych.
Profil zajęć w nowym miejscu dawał poczucie twardego stąpania po ziemi i praktycznego przygotowania do roli nauczyciela i metodyka (glottodydaktyka – jak kto woli). Jeszcze jako student NKJA dałem wyraz sympatii do Kolegium tworząc jego nieoficjalną stronę. Z której zniknęły już przepisy na koledżowe drinki a mimo to nadal, średnio raz w roku ktoś pisze do mnie i pyta czy dobrze się tam studiuje/studiowało.
Dobrze.
Na dodatek właśnie tam poznałem AG – moją narzeczoną.


