• arrogate
    DEFINITION: (verb) Seize and take control without authority and possibly with force; take as one's right or possession. SYNONYMS: take over, usurp, seize, assume. USAGE: The human and fallible should not arrogate a power with which the divine and perfect alone can be safely entrusted. Discuss […]
September 2010
M T W T F S S
« Aug    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Check your tone, man! (or jak uprzejmie napisać, że…)

Czego ci Amerykanie nie wymyślą!

screenshot from http://tonecheck.com

ToneCheck jest dodatkiem (pluginem) do Outlooka (powstają już wersje na inne programy do obsługi poczty a nawet interfejsy webowe takie jak gmail.com), który sprawdza jakie emocje  może wzbudzić nasz mail.

Z punktu widzenia użytkownika narzędzie działa tak jak sprawdzanie pisowni tyle, że zamiast sugerować “poprawną” wersję – określa na skali od “Przyjaźni/sympatii” poprzez “rozbawienie”, “wdzięczność” po “żal”, “złość” a nawet “upokorzenie” ładunek emocjonalny każdego zdania. Użytkownik może uznać, że chce wysłać wiadomość – lub zdanie po zdaniu zmienić ją tak by ToneCheck wskazywał jedynie zamierzone przez niego emocje.

Zdania co do użyteczności są podzielone – większość recenzji, na które trafiłem nie jest przesadnie entuzjastyczna [Tone Check: Niedopowiedzenie]  ale ponieważ na razie plugin jest darmowy to warto spróbować samemu. Oczywiście narzędzie działa tylko na tekst po angielsku ale i tu pojawia się ciekawe zastosowanie – osoby uczące się języka mogą dzięki temu poeksperymentować z synonimami w ćwiczeniach typu zmień gniewny mail tak, by był uprzejmy.

wolę e-booki

Wpadło mi w ręce fantastyczne czytadło. Fantastyczne gatunkowo – jakościowo raczej znośne. Ale nie w tym rzecz. Droga Cienia to pierwszy tom trylogii Brenta Weeksa o przygodach Merkuriusza. Brent Weeks jest autorem amerykańskim, The Way of Shadows to jego pierwsza powieść – a jej bohaterem jest Azoth…

hmmm…

…zgrzyt…

google

no tak. Tłumaczka polskiego wydania (na zlecenie MAGa) Małgorzata Strzelec (między innymi Kłamstwa Locke’a Lamory, Wojna Kwiatów Tada Wiliamsa i Stare Wydania Stephensona) postanowiła pobawić się w Łozińskiego.

I nic nie da, że lubię tłumaczenia i zdjęcia* pani Strzelec.

Jak dowodzi Beata Kajtanowska na Katedrze, zmiana imienia z wersji angielskiej – Azoth na (spolszczone?) – Merkuriusz była podyktowana faktem, że słowo to ma w terminologii alchemicznej swój polski odpowiednik – Merkuriusz. Niestety – typowemu polskiemu czytelnikowi fantasy Merkuriusz nie kojarzy się ani z rtęcią, ani z azotem, ani z alchemią czy magią – za to dość jednoznacznie przywodzi na myśl starożytnego Rzymianina w todze.

I mimo, że google poniżej na trzeciej pozycji podaje link (http://alhim.republika.pl/slownik.htm) do podręcznego słownika alchemika, to niestety, toga, klapki i laurowy wieniec jakoś nie chcą się odczepić od podświadomej wizualizacji głównej postaci (która w podobnych strojach na kartach książki, w ogóle nie chadza).

Ale dlaczego wolę e-booki? Ano dlatego, że dzięki prostemu zabiegowi mogę się pozbyć podświadomej charakteryzacji jaką funduje mi Strzelec.

Ctrl+H w Wordzie Merkuriusz w górnym polu wpisywania, Azoth w dolnym – klikam OK i funkcja Znajdź i zamień zmienia postać na powrót w taką, jaką chciał widzieć Brent Weeks.

I właśnie dlatego wolę  e-booki.

* GW całkiem przypadkiem bardzo trafnie diagnozuje problem. Małgorzata Strzelec tłumaczką (tłumaczem) jest wyłącznie z zawodu. Z wykształcenia psychologiem, a z zamiłowania podróżnikiem i fotografem. A szkoda.

Spread the hate (albo: Kto tłumaczy dla National Geographic)

Nieczęsto ostatnio mam czas na oglądanie/czytanie National Geographic ale 18.x w niedzielę trafiłem na ostatnie kilka minut filmu:

Pająk samuraj (Samurai Spider) (Dokument) 60 minut,

Pająki są szybkie, atakują z ukrycia i nie brakuje im woli walki. Japoński lud Kajiki wykorzystał cechy tych zwierząt w sztuce walki, zwanej walką pająków.

Oglądany z obrzydzeniem graniczącym z fascynacją program, przetykany był planszami, na których w wersji angielskiej widzowie mogli przeczytać starożytne japońskie powiedzenia. Na szczęście wersję dla widzów polskich udźwiękawia Odeon Film Studio (tekst: Justyna Janiak). Dzięki nim dowiedziałem się np. że angielskie określenie autora “Anon” to po polsku  “Anon” (może nieco grecko-brzmiące imię – wiadomo przecież, że Japonia nie była wcale tak zamknięta jak się powszechnie uważa). A “Samurai Maxim” to “Samuraj Maksym” (Maksimowicz z rodu Kufajkowiczów).

Pozostaje tylko się cieszyć, że pani Justyna nie musiała zmierzyć się z takimi wyzwaniami jak arcytrudne słowo “Anonymous” (“Myszanona” oczywiście) i “aphorism” (aforyzmiak – środek, zwykle pochodzenia naturalnego zwiększający popęd płciowy)