Nie ma to jak wykazać się zaufaniem do uczniów i odrobiną lenistwa. Nauczyciel od dawna powinien być na normalnym 40 godziinym etacie i dodatkiem do pensji uzależniionym od ilości godzin “przy tablicy” (choć w przypadku niektórych nauczycieli to powinna być raczej redukcja wymagrodzenia – “otworzcie książki i przeczytajcie sobie”)
No a tymczasem…
http://media.wp.pl/wiadomosc.html?kat=15151&wid=8142570
Nie będę sprawdzać waszych prac, zróbcie to sami – powiedziała nauczycielka języka angielskiego w XXX LO w Łodzi. Oddała zdezorientowanym uczniom arkusze próbnej matury, jaką napisali przed świętami i odsłoniła na tablicy klucz prawidłowych odpowiedzi do testu. Stwierdziła też, że nikt jej za sprawdzenie nie płaci.
Każdy dostał swoją pracę i sam zaznaczał, co zrobił dobrze, a co źle – mówią uczniowie. – Problemy zaczęły się, gdy doszliśmy do wypowiedzi stylistycznych. Wtedy nauczycielka próbowała nam tłumaczyć, jak się je analizuje, że dłuższa wypowiedź ma mieć 150 słów i jeszcze musieliśmy je sobie policzyć. Na koniec oddaliśmy prace i obiecała, że je przejrzy i przeliczy punkty.
Młodzież była zaskoczona, spodziewała się, że otrzyma sprawdzone fachowo testy. Oburzeni są także rodzice. – Według mnie to skandal – ocenia ojciec maturzystki. – Takie zachowanie nauczycielki jest naganne. Jak można było w ten sposób potraktować młodzież?
Matury próbne odbyły się w szkołach tuż przed przerwą świąteczną. – Nauczyciele zostali zobowiązani do sprawdzenia, oddania i omówienia arkuszy z uczniami oraz do przedstawienia kryteriów oceny – mówi Ewa Dudkiewicz, wicedyrektor XXX LO. – Nie wiem, dlaczego nauczycielka postąpiła inaczej. Wyjaśnimy sprawę. Do końca tygodnia młodzież będzie miała sprawdzone i omówione prace.
Wczoraj nauczycielki nie zastaliśmy w szkole. – W związku z niewywiązaniem się z polecenia służbowego, dostanie upomnienie – zapowiada Tadeusz Maciaszek, dyrektor XXX LO. – Nauczycielka zachowała się nie w porządku wobec uczniów – mówi Jerzy Posmyk, łódzki kurator oświaty. – Zbadamy sprawę. – Od początku było wiadomo, że arkusze próbne sprawdzą nauczyciele w szkołach – dodaje Wiesława Zewald, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi. – Leży to także w ich interesie, bo daje obraz przygotowania uczniów. Poza tym – gdzie etyka zawodowa?
Za sprawdzanie próbnych matur nauczyciele nie dostają dodatkowego wynagrodzenia. W Łodzi, jako jedynym mieście w Polsce, otrzymują natomiast pieniądze za pracę przy prawdziwej maturze w maju – przeprowadzanie egzaminów ustnych, pracę w szkolnych zespołach egzaminacyjnych. Matury pisemne sprawdzają egzaminatorzy Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych. Za jeden arkusz otrzymują 8 zł brutto, a w przypadku języka polskiego – 10 zł brutto.
Aż strach pomyśleć że będę robił coś w rodzaju testów ciągłych ocenianych aktywnie przez uczniów.